czwartek, 23 czerwca 2016

Mix zdjęć z czerwca, wyczekany urlop !

Witajcie moje kochane ! 
Już dawno mnie tu nie było, z powodu przyjazdu mojej siostry i siostrzenicy, o którym Wam pisałam (długo przeze mnie wyczekiwanym). 
Pomyślałam, że najlepiej wstawię Wam mix zdjęć co ostatnio mniej więcej się u mnie działo, gdyż pewnie tak jak ja, większość z Was jest wzrokowcami i bardziej preferujecie post w formie zdjęć, niż długiego opisywania minionego miesiąca. A więc do dzieła!

W niedzielę całą rodzinką wybraliśmy się na festyn rodzinny i zwiedzanie skansenu. Było bardzo gorącą, dlatego też, szybko obejrzeliśmy domki i poszliśmy posiedzieć pod altanką, gdzie załapaliśmy się na kiełbaski z ogniska i wspaniały plac zabaw dla Aizuni. Szkoda, że tam nie robiłam zdjęć, tylko filmiki, będę pamiętała następnym razem, aby robić zdjęcia na bloga.



 

  Pewnego dnia w środku tygodnia poszłyśmy z Paulą na miasto, tam poruszałyśmy się autobusem i wsiadłyśmy w nie ten numer, który zawiózł nas na pętlę koło mrówki. Zatem postanowiłyśmy zrobić zdjęcie koło promującej sklep maskotki. Tak naprawdę byłyśmy głodne, zmęczone i złe, tylko na zdjęciu wyszłam tak pogodnie - może dzięki tej maskotce (jednak gdzieś głęboko we mnie również siedzi małe lubiące bawić się dziecko). Ogólnie cały tydzień załatwiałyśmy sprawy na mieście.
Ps. sukienkę ze zdjęcia dostałam od siostry, bardzo przewiewna, idealna na upalne dni

 


Koleżanka przywiozła mi piękny, biały różaniec z wycieczki z Medjugorie (miejscowość w Bośnia i Hercegowina), podobno nazwa miejscowości oznacza "teren między górami".  Mówią, że różańce z tego miejsca mają niezwykłą moc. 


Po przyjściu do pracy zorientowałam się, że już mam taki różaniec z tego świętego miejsca, tylko nie zwracałam uwagi na ten napis podczas modlitwy. Lecz tak coś czułam, że gdzieś już widziałam taki napis, tylko nie skojarzyłam bezpośrednio z moim różańcem, który mam w pracy.  A dostałam go kiedyś, na pielgrzymce od pewnego nieznanego mi starszego pana, który mówił mi jak ten różaniec go uleczył, opowiadał przeróżne historię o objawieniach i pokazywał zdjęcia ze swoich pielgrzymek.
Przypadek ? Nie sądzę. 
 

Moja babcia jak wiecie kocha kwiaty. Hoduję w ogrodzie piękne piwonie, które mają chyba najpiękniejszy, tak  intensywny zapach, jaki kiedykolwiek czułam od kwiatów. 


Już tygodniowa kompozycja kwiatowa, która zaczęła na liściach się psuć, ale i tak jeszcze trochę u mnie w pokoju zagościła. Tak pięknie dodając uroku i delikatności mojej toaletce. 


W pracy przeczytałam bardzo ciekawą książkę. Nie wierzę w przypadki, wiem, że każdy osoba postawiona na naszej drodze życia coś znaczy, każda sytuacja, zdarzenie czemuś służy. Wierzę, że ta cała układanka wszystkich żyć tworzy całość - patrząc z góry na wszystko, bez dzielenia na czas i osoby. Moim zdaniem tworzymy jedność i podzielam zdanie autora książki. Bez schematów i ścisłych ram przez życie.



Oczywiście nie obędzie się bez zdjęć maleństwa, która bywa tak bardzo kochana, jak i niegrzeczna. Aniołek i diabełek w jednym ciele. Tak jak i zło i dobro na świecie. Tak jest i ONA. Wspaniała i nieznośna zarazem. Mała myszka cioci.



Byłam z koleżanką na teatrzyku o zwierzaczkach z  ZOO, spektakl bardziej dla młodszych widzów. Dużym minusem był fakt, iż było trzeba stać, a tak się akurat złożyło, że bolał mnie brzuch, więc po 20 minut poszłyśmy do domu.






Bluzeczka od mamy z dużym czerwonym serduchem, miłość jest u mnie najważniejszą życiową wartością, więc bardzo spodobała mi się od razu, gdy ją zobaczyłam.


Z tych nieprzyjemniejszych chwil, przeszłam przez grypę żołądkową, więc parę dni przeleżałam chora w domu, lecz pozytywna strona to fakt, że mam to już za sobą. 


Czekając na autobus piękny widok drzew. Ogólnie drzewa i rośliny wpływają na mnie tak pozytywnie, wyciszają, uspakajają gonitwę myśli, pomagają się skupić i po prostu zachwycają każdego dnia swoją witalnością, czuć w nich życie, prawdziwe życie tak łagodne i naturalne, zgodnego ze swoim życiowym celem, spokojem którego czasami nam brakuję w naszym świecie. 


Mama upiekła własny chlebek, na przywitanie naszych gości (tak po swojsku chlebem i solą)


I tak po malutku minął mi ten urlop, a teraz w biurze mam trochę więcej pracy, więc nie miałam czasu na napisanie postu (czas zawsze jest, tylko są ważniejsze priorytety). 
A Wam kochane jak minął weekend, tydzień, miesiąc ? Już zabieram się za blogowe zaległości i czytam Wasze posty. 

Buziaki i moc pozytywnej energii ślę w Waszą stronę muaa!
 

1 komentarz:

  1. Fajniutkie zdjęcia kochana, i piękna dziewczyna z Ciebie :) Pozdawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń