środa, 27 kwietnia 2016

The greatest power of three sisters !

Witajcie moje kochane !
 Dzisiejszy post poświecę najważniejszym kobietkom mojego życia, czyli moim  siostrom. Jestem najmłodsza z naszej trójki, niestety podobno najbardziej rozpieszczona i wychuchana przez rodziców (co w dorosłym życiu, może być wielką przeszkodą, taka "ciepła klucha" ).  Pamiętam, że był okres w moim dzieciństwie, jak to byłam zła na mamusię, że muszę chodzić w ciuchach i bucikach po siostrach oraz bawić się zabawkami, które nie były z tzw. "pierwszej ręki". Najśmieszniejsza sytuacja była na Komunię Świętą (wtedy nie była dla mnie, ani trochę zabawna), gdy musiałam iść w sukni po mojej najstarszej siostrze Ani (oczywiście Paula również w niej była, a ja na końcu i do dzisiaj leży gdzieś na strychu, czeka na Aizę), która to była bardzo piękna, lecz o 3 rozmiary za duża (dobrze, że nie musiałam iść w ogromnych pantoflach po Ani , wtedy chyba poszłam w czarno-złotych sandałach- pod tak dużą sukienką nie było ich widać). Wyglądałam w niej jak drobne dziecko ubrane w suknię ślubną, lecz nie miałam wyjścia. Pamiętam jak idąc musiałam ją ciągle podnosić, żeby nie przewrócić się, ponieważ dosłownie ciągnęła się za mną...
Oczywiście dużo kłótni było między nami jak to w rodzeństwie (przekupstwa, zastraszenia, skargi i sekrety, podkradanie ciuchów bez zgody oraz kosmetyków kupionych za grosze na rynku), ale teraz patrząc na to wszystko z perspektywy czasu, nigdy bym nie zamieniła tego na życie jako jedynaczka (chociaż mieć w nocy całe łóżko dla siebie to kusząca propozycja). Teraz nasze więzi są coraz bardziej ściślejsze (hmm...słowo "dojrzalsze" by bardziej tu pasowało) i wiem, że zawsze mogę na nie polegać, jak i ja również skoczyłabym za nimi w ogień oraz twardo stała murem miedzy nimi, odgradzając od tej mrocznej strony świata. Niestety los chciał, że mieszkamy daleko od siebie, lecz ja wciąż mam nadzieję,że się to wszystko zmieni. Chciałabym, żebyśmy mieszkały obok siebie, by każda mogła służyć pomocą w każdej chwili, bo siostra to: psycholog, terapeuta, kosmetyczka, fryzjerka i inne zawady w jednym. Mówiąc to mam na myśli moje kochane siostry , bo mam świadomość, że nie każdy ma takie szczęście jak JA. 
Chociaż mamy tak odmienne od siebie charaktery, to  łączy nas największa zaleta, wszystkie mamy wielkie serca pełne miłości oraz wrażliwości na otaczające nas piękno świata.  Zawsze będziemy naszym trio, bez względu na dzielące nas kilometry. Ja sama marzę by mieć co najmniej trójkę dzieci, bo teraz wiem jaki to skarb mieć rodzeństwo. Wsparcie, zrozumienie i akceptacja - tego, nauczyłam się od nich, szacunku do drugiego człowieka i pokory do życia (no to może akurat od taty).
 Naszym priorytetem jest rodzina, stworzenie ciepłego domu oraz praktykujemy wdzięczność za każdy dzień (docenianie każdej drobnej rzeczy) - właśnie to chcę przekazać moim dzieciom. Albo idziesz ścieżką miłości, albo ścieżko lęku i strachu, karmisz się dobrą wibracją, bądź negatywną, przebywasz z osobami, które ciągną cie ku górze, albo w dół...

 Ja już wybrałam swoją drogę a Ty?
  
~~~~

Hello my dear! Today's post devotes the most important woman in my life, or my sisters. I am the youngest of the three of us, but apparently the most pampered and coddled by their parents (as in adulthood, it can be a big obstacle, such "hot dumpling"). I remember there was a period in my childhood, as I was angry at mom that I have to walk in clothes and boots after the sisters and play with toys that were not the so-called. "First hand". The funniest situation was for the Holy Communion (if it was not for me, not a bit funny), when I had to go in a dress after my oldest sister Ani (of course Paul also it was, and I was at the end and still lies somewhere in the attic, waiting for Aize), which was very beautiful, but about 3 sizes too big (well, I did not have to go in huge shoes after Ani, then I think I went in the black-and-gold sandałach- under such a large dress could not see them). I looked at her like a small child dressed in a wedding gown, but I had no choice. I remember I had it going continuously improve, so as not to tip over, because literally dragged me ...Of course, a lot of quarrel was between us as a sibling (bribery, intimidation, complaints and secrets, stealing clothes without consent and cosmetics purchased for pennies on the market), but now looking at everything from the perspective of time, I would never have turned to life as an only child (though to have at night the whole bed to yourself is tempting). Now our relations are becoming increasingly tighter (hmm ... the word "mature" to fit more here) and I know that I can always rely on them, and I also skoczyłabym them into the fire, and firmly fixed wall between them, shutting of the the dark side of the world. Unfortunately, fate would have it, we live far apart, but I still have hope that all this will change. I wish we lived next to each other, that each could assist at any time, because the sister is a psychologist, therapist, beautician, hairdresser and other hindrances in one. Saying this, I mean my dear sisters, because I am aware that not everyone is as lucky as I.Although we are so different from each other characters, it connects us to the greatest advantage of all we have a big heart filled with love and sensitivity to the beauty of the world around us. We will always be our trio, regardless of kilometers between us. I myself dream to have at least three children, because now I know what a treasure to have siblings. Support, understanding and acceptance - of this, I have learned from them, respect for others and humility to life (well it may just from Dad). Our priority is the family, to create a warm home and practice gratitude every day (appreciating every little thing) - that's what I want to convey to my children. Or go the path of love, or ścieżko anxiety and fear, you feed the good vibrations or negative, are staying with people who stretch of upward or downward ... 

I already chose your way and you?
 






















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz