czwartek, 31 marca 2016

Cyrk w Szkocji - rozrywkowi czas... start!

Witajcie moje kochane!
Dzisiaj chciałabym przedstawić Wam parę zdjęć, które udało się zrobić mojej siostrze(to ta blondyna w koku) w  cyrku podczas mojego pobytu w Szkocji . Kiedyś mając bodajże, z około 5 latek byłam po raz pierwszy  w cyrku. Bilety wtedy były bardzo drogie, w stosunku do zarobków, więc pozwolić sobie na taką rozrywkę nie mogliśmy zbyt często (byłam tylko dwa razy w życiu w wieku 5 lat, a później w wieku 22 lat). Zostało mi jedynie oglądanie w telewizji polskiej (chyba TVP2) co weekend Cyrku Zalewskiego (każdy występ przeżywałam, również realnie jakbym siedziała na widowni w pierwszym rzędzie). Mianowicie jako mała dziewczynka, byłam zafascynowana widokiem tych wszystkich zwierząt oraz największej atrakcji dla najmłodszych, czyli Klauna (nadal nie rozumiem dlaczego ludzie, uważają słowo "Klaun", jako przezwisko- ja ich uwielbiam). Do dzisiaj mam zachowane zdjęcia z tego pamiętnego dnia, leżą gdzieś zakopane pod stertą zdjęć z młodych lat. Poniżej załączę zdjęcia z tej drugiej wycieczki , gdy już miałam te 22 lata (lecz cieszyłam się jak wtedy, gdy miałam 5 lat) Była to spontaniczna wyprawa, gdyż nie spodziewałam się, iż siostra mnie tam zabierze. 
Moja siostra jest bardzo nieprzewidywalną osobą,  zawsze po przebudzeniu w ciepłe dni (gdy mieszkała jeszcze w Polsce), dostawałam od niej telefon: "Micia, ubieraj się , jedziemy na mazury (do lasu, w góry, czy wstaw tu inne miejsce) " i na "spontana"  jechałyśmy gdzieś przed siebie (teraz bardzo mi tego brakuję) . Pamiętam jak chodziłyśmy po dworze i marzyłyśmy o naszej przyszłości (wtedy był okres, kiedy przeczytałyśmy książkę "The Secret" i przyciągałyśmy wygraną w Lotto), nadal w moim portfelu mam wypisany czek (chyba na 1 milion dolarów) . 
Wracając do tematu cyrku, bardzo pozytywnie wspominam te występy: pięknych kobiet i motorów jeżdżących w zamkniętej kuli. Mam nadzieję, że będę miała okazję wybrać się do cyrku z moją siostrzenicą Aizą i jeszcze raz przeżyć jej emocję, tak jak ja czułam się po raz pierwszy pod tym kolorowym namiotem, w którym pachnie popcornem  jeszcze bardziej, niż w kinie.
 Jakie było moje zaskoczenie, gdy zobaczyłam tę ponętne Panie w samych skąpych strojach (połowa sali,to były przecież małe dzieci), lecz po chwili zdałam sobie sprawę, że druga połowa widowni, to  w większości mężczyźni (ojcowie, tych dzieci), więc cyrk musiał ich przyciągnąć , a co najbardziej zachęca mężczyzn ? Tak , piękne półnagie kobiety !
A biedne ich żony, pewnie męczyły się w tamtej chwili w kuchni, gotując im pyszny obiadek . (oczywiście żartuję - to są tylko moje przypuszczenia). 
A Wy lubicie chodzić do cyrku ze swoimi maluchami, bądź rodzeństwem ? Jakie były Wasze pierwsze wrażenia ?









Piosenka na dziś:
Madagaskar - Afro w Cyrku
  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz